Bezpłatna informacja telefoniczna
Bezpłatna informacja telefoniczna
00 800 67891011












2009-11-23

Do tej pory dyskusje na temat obsady nowych stanowisk toczyły się nieformalnie, bo czekano na zakończenie procesu ratyfikacyjnego traktatu z Lizbony. Po złożeniu podpisu pod dokumentem przez prezydenta Czech Vaclava Klausa nic nie stało już na przeszkodzie, by o kandydatach rozmawiać otwarcie.

Jednak kierujący w tym półroczu pracami UE premier Szwecji spodziewał się, że uzgodnienie kandydatur może zająć wiele godzin. - Liczę na dobrą współpracę moich kolegów. To może potrwać kilka godzin, ale i całą noc – mówił Fredrik Reinfeldt. Jednak jednogłośna decyzja liderów 27 państw zapadła w czwartek przed 19.00, zaledwie po kilku godzinach negocjacji.

 

                           

 

Kandydatura belgijskiego premiera pojawiła się w brukselskich kuluarach kilka tygodni temu – wcześnie przez kilka miesięcy na pierwszego "prezydenta Europy" najczęściej typowano byłego szefa rządu Wielkiej Brytanii Tony'ego Blaira.

Z kolei baronessa Ashton pojawiała się w prasowych spekulacjach jako ewentualny przyszły wysoki przedstawiciel ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa obok byłego premiera Włoch Massimo D'Alemy.

W czwartek szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso mówił na konferencji prasowej podsumowującej unijny szczyt, że "nie mogło być lepszego wyboru". Przypomniał m.in. zasługi Van Rompuy w zażegnaniu wielomiesięcznego kryzysu rządowego w Belgii, który mógł zapoczątkować rozpad tego kraju.

Koncyliacyjne talenty 62-letniego belgijskiego chadeka podkreślała też niemiecka kanclerz Angela Merkel. – Mamy kandydata, który wnosi konsensus, a jego polityczna kompetencja została solidnie przetestowana podczas długiej politycznej kariery.

Dziękując europejskim liderom za poparcie Van Rompuy podkreślił, że obejmie nowe stanowisko w niezwykle trudnym czasie kryzysu gospodarczego, w okresie "niepewności i braku zaufania".

 

                           

 

53-letnia Catherine Ashton zapewniła, że posiada niezbędne kompetencje by pokierować unijną dyplomacją. Przypomniała, że przez ostatnie miesiące pracowała jako europejski komisarz ds. handlu. Brytyjka stwierdziła, że jako wysoki przedstawiciel będzie starać się prowadzić "cichą dyplomację". Ashton będzie podlegać m.in. około 5 tys. urzędników pracujących w ramach Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych.

Jakie będą kompetencje szefa Rady Europejskiej oraz wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa? – przeczytaj tutaj.

Polskie propozycje

Polska początkowo proponowała, aby przed wyborem szefa Rady Europejskiej przeprowadzić "casting" czyli przegląd politycznych programów poszczególnych kandydatów. Ostatecznie Warszawa zrezygnowała z tego pomysłu w stosunku do "prezydenta Europy", jednak proponowała taką procedurę wobec kandydatów na wysokiego przedstawiciela, który będzie pełnił funkcję unijnego koordynatora polityki zagranicznej.

Na brukselskim szczycie liderów UE zabrakło prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, który z powodu przeziębienia odwołał swój przyjazd. Polskę reprezentowali premier Donald Tusk oraz minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

Amerykanie gratulują

Na decyzje brukselskiego szczytu szybko zareagowały Stany Zjednoczone. W oświadczeniu Białego Domu można m.in. przeczytać, że Waszyngton nie ma obecnie mocniejszego partnera niż Europa, z którym może współpracować w zakresie poprawy bezpieczeństwa i dobrobytu na świecie.

"Dwa nowe stanowiska i zmiany, jakie nastąpią po 1 grudnia, gdy w życie wejdzie traktat z Lizbony, jeszcze bardziej wzmocnią pozycję UE jako partnera USA" – napisał prezydent Barack Obama.

Z kolei szefowa amerykańskiej dyplomacji Hillary Clinton wybór "prezydenta UE" oraz unijnego ministra spraw zagranicznych nazwała "kamieniem milowym dla Europy i jej roli w świecie".

Clinton dodała, że liczy na współpracę z Van Rompuy i Ashton przede wszystkim w takich kwestiach jak irański program atomowy, zapewnienie stabilizacji w Afganistanie oraz zapewnienie trwałego pokoju na Bliskim Wschodzie.

Kim oni są?

Kandydatura Hermana Van Rompuy była wspierana m.in. przez Francję i Niemcy. 62-letni chrześcijański demokrata z Belgii jest uważany za pragmatyka o nieprzeciętnych zdolnościach negocjacyjnych.

W grudniu 2008 r. Van Rompuy został premierem, wcześniej przez półtora roku sprawował funkcję przewodniczącego niższej izby belgijskiego parlamentu. Był również m.in. ministrem finansów i senatorem. Prywatnie jest fanem medytacji zen, w wolnych chwilach pisuje poezję haiku (japońska forma poetycka).

Kadencja Van Rompuy jako stałego przewodniczącego Rady Europejskiej ma trwać 30 miesięcy i może być przedłużona tylko raz. Jako "prezydent UE" będzie przewodniczył unijnym szczytom i reprezentował Unię Europejską na arenie międzynarodowej w sprawach polityki zagranicznej oraz bezpieczeństwa.

53-letnia Catherine Ashton z wykształcenia jest socjologiem. Jest związana z brytyjską Partią Pracy – karierę polityczną zaczęła na początku tej dekady jako podsekretarz stanu w resorcie edukacji. W 2008 roku, po rezygnacji Petera Mandelsona, objęła po nim tekę komisarza ds. handlu w Komisji Europejskiej.

Ashton ma tytuł szlachecki (baronessa), dzięki czemu jest dożywotnim członkiem Izby Lordów. Jako wysoki przedstawiciel ds. polityki zagranicznej będzie mieć do dyspozycji prawdopodobnie największy na świcie korpus dyplomatyczny – Europejską Służbę Działań Zewnętrznych.

Unijny szef dyplomacji będzie jednocześnie wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej.

 

 

 CTT