Bezpłatna informacja telefoniczna
Bezpłatna informacja telefoniczna
00 800 67891011












2009-10-30

Zaprezentowana w Warszawie kostka to ostatnia z tysiąca styropianowych płyt, jakie 9 listopada staną na linii Muru Berlińskiego a potem runą jak domino. – Tego dnia będziemy świętować upadek komunizmu i odzyskanie wolności przez ludzi żyjących w Europie Wschodniej i Środkowej – mówiła Marie-Therese Duffy-Haeusler, p.o. dyrektora Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej podczas otwarcia imprezy.


              
             

Duffy-Haeusler zaznaczyła, że udział przedstawicieli polski w berlińskich uroczystościach jest bardziej niż oczywisty, bo Polacy tak wiele dla wolności i zniesienia podziałów w Europie, których symbolem był Mur Berliński. – Wielu ludzi żyjących poza granicami Polski było zainspirowanych działaniami Jana Pawła II na rzecz wolności, walką "Solidarności" i w końcu zwycięstwem Polaków nad komunizmem – mówiła Duffy-Haeusler.

W ciągu kilkudziesięciu minut na styropianowej kostce zaczęły pojawiać się pierwsze kolorowe obrazy – symboliczne okno na świat, wzbijające się do lotu ptaki, drzewo wyłaniające się zza kruszącego się muru, na którym jako liście umieszczono odciśnięte dziecięce dłonie.


              
             

Uczestniczące w happeningu uczennice Szkoły Podstawowej nr. 289 im. Henryka Sienkiewicza w Warszawie i Liceum Sióstr Nazaretanek w Warszawie pod kilkoma rzędami czerwonych cegieł umieściły też fragment piosenki Jacka Kaczmarskiego pt. "Mury": "Wyrwij murom zęby krat, zerwij kajdany, połam bat, a mury runą, runą, runą i pogrzebią stary świat".

  
                
               

- Upadek muru berlińskiego to początek wolności w Europie i upadek komunizmu   -  tak udział w happeningu motywowały młode uczestniczki. Niektóre zaznaczały, że dzięki wydarzeniom sprzed 20 lat dziś ich życie jest zupełnie inne niż ich rówieśników sprzed lat.

 

  
              
               

Malowanie kostki domina odbywało się m.in. pod okiem anglistki Elżbiety Laskowskiej, która udział w zabawie nazwała możliwością "bycia częścią historii".


              
             
  
              
               

W 20. rocznicę obalenia Muru Berlińskiego niemiecki rząd federalny i władze Berlina planują uroczystości pod hasłem „Europa zjednoczona i wolna”. Ich kulminacją będzie symboliczna inscenizacja nawiązująca do końca komunizmu w Europie.

Tysiąc kolorowych, wysokich na 2,5 metra, styropianowych płyt, ustawionych na dawnej linii muru berlińskiego, od Reichstagu po Plac Poczdamski, runie jak kostki domina.

  
              
               
  
              
               

Mur dzielący Europę

Prawdziwy mur berliński zaczął powstawać nad ranem 2 sierpnia 1961 r. z inicjatywy komunistycznych władz NRD. Początkowo system zasiek został szybko przekształcony w 43-kilometrową zaporę o wysokości 3,65 m i grubości półtora metra dzielącą miasto na dwie części (cała konstrukcja okalająca Berlin Zachodni liczyła 155 km długości).

Ściśle strzeżona przez wojsko i milicjantów budowla podzieliła Berlin na 28 lat. – Klasa robotnicza wzniosła ten mur, aby już żaden wróg nie przedostał się już do Niemieckiej Republiki Demokratycznej – triumfalnie mówił przywódca ZSRR i pomysłodawca budowy muru, pierwszy sekretarz KPZR Nikita Chruszczow.

Choć komunistyczna propaganda przedstawiała mur jako zaporę przed kapitalizmem, w rzeczywistości miał on powstrzymać masowe ucieczki mieszkańców NRD na zachodnią stronę miasta. Zanim w 1961 r. stanął mur, co roku do zachodniej części Berlina przekradało się ponad sto tysięcy ludzi.

Od momentu powstania muru, który był pilnie strzeżony przez pograniczników, liczba ucieczek radykalnie zmalała. Próby przedarcia się na drugą stronę stały się śmiertelnie niebezpieczne – w czasie prawie 30 lat istnienia budowli enerdowscy pogranicznicy zastrzelili około 100 osób próbujących uciec do Berlina Zachodniego.

 CTT